Scenariusz aktywnego strzelca - spostrzeżenia i wnioski

Scenariusz aktywnego strzelca – spostrzeżenia i wnioski

Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie dawno wysłuchana rozmowa Ron’a Avery z Tactical Performance Center ze stanu Utah oraz niedawna rozmowa ze znajomym, który chce zorganizować spotkanie w jednej ze szkół na temat sytuacji kryzysowej związanej ze scenariuszem tzw. “active shooter scenario” (aktywny strzelec).

Temat ten w polskiej rzeczywistości jest tematem dość trudnym i beznadziejnym zarazem. Przede wszystkim z powodu niezadowalającego poziomu bezpieczeństwa m.in. podczas imprez masowych oraz w placówkach publicznych takich jak np. szkoły i urzędy, gdzie trudno zapewnić ochronę osobom przebywającym w tego typu miejscach.

SPRAWDŹ: ochrona miejsc i obiektów publicznych – fakty i mity

Na początek jednak warto przyjrzeć się bliżej fenomenowi aktywnego strzelca.

Scenariusz aktywnego strzelca – spostrzeżenia i wnioski

Aktywny strzelec to nazwa sytuacji, w której napastnik ma na celu spowodowanie jak największych strat wśród ludzi, którzy znaleźli się w miejscu i czasie wybranym do ataku przez zamachowca.

Różne twarze terroryzmu

Terroryzm w Europie nie jest zjawiskiem nowym. Od lat 50-tych kraje europejskie borykały się z aktami terroryzmu motywowanymi w większości dążeniami separatystycznymi (ETA – Hiszpania, IRA – Irlandia Północna oraz separatyści czeczeńscy). Inne motywy działań terrorystycznych to motywy nacjonalistyczno-etniczne (zwłaszcza pomiędzy krajami Bliskiego Wschodu oraz wybranymi krajami zachodu). Przykładem tego typu działań jest np. opanowanie ambasady Iranu w Londynie (operacja Nimrod).

W ramach tych działań organizowane są zamachy bombowe, porwania czy też strzelanie do bezbronnych ludzi. Te ostatnie są dzisiaj najczęściej wybieranym sposobem działania lecz nie zawsze tak było.

Grupy terrorystów z Europy uciekały się głównie do porwań oraz zamachów bombowych. Nie tyle chodziło o zabijanie ludzi, ale o wzbudzanie strachu. Wspomniana już wyżej IRA często informowała służby bezpieczeństwa o podłożonych ładunkach. Zamachy natomiast były wymierzone w konkretne pojedyncze osoby. Bardzo często były to osoby decyzyjne, odpowiedzialne za różnego rodzaju sporne decyzje związane z lokalnymi wydarzeniami. Ponownie chodziło o sianie strachu oraz medialną histerię.

Niestety czasy te dawno minęły. Zmiany przyszły wraz z wybuchem wojen w Iraku oraz Afganistanie. Wojny te były niejako przyczynkiem do powołania do życia nieformalnego państwa ISIS, które w ramach swoich działań bardzo mocno podkreślało w swej ideologii konieczność poświęcania życia bojowników w imię świętej wojny oraz przeniesienia walki na ziemie najeźdźców (Europy oraz USA).

To w tym momencie nasila się działanie aktywnych strzelców oraz samobójczych zamachów bombowych.

SPRAWDŹ: jak postępować w przypadku ataku masowego mordercy

Skupmy się teraz na kilku wątkach, które zostały poruszone przez Ron’a Avery w w/w wywiadzie:

Nie walcz, uciekaj!

Przez całe nasze życie wbijane jest nam do głowy, że w przypadku konfrontacji z uzbrojonym napastnikiem należy uciekać, bo w walce z nim nie mamy żadnych szans. Jest w tym trochę racji. Oczywiście, że prawdą jest, iż nie posiadamy w tym momencie przewagi, tylko czy zawsze salwowanie się ucieczką jest najlepszą z możliwych decyzji? Niestety ta strategia nie działa tak, jak byśmy tego oczekiwali, zwłaszcza w zamkniętych, ograniczonych przestrzeniach. Nasza ucieczka przeistacza się wtedy w polowanie i wyławianie bezbronnej, spanikowanej zwierzyny przez drapieżnika, a chyba nie o to nam chodzi.

Dobrym przykładem tego typu (błędnego) myślenia są niedawne zalecenia policji brytyjskiej w razie ataku terrorystycznego. Policja brytyjska zaleca zachowanie według schematu: uciekaj-chowaj się-powiadom służby.

Problem polega na tym, że powiadomienie służb często ogranicza się do podania ilości osób już rannych i zabitych, i wcale nie pomaga ofiarom w obronie życia i zdrowia.

SPRAWDŹ: jak powinna przebiegać rozmowa z dyżurnym/operatorem numeru alarmowego

Kawaleria zawsze przybędzie

Świadomość, że jest ktoś kto jest gotowy przyjść nam z pomocą jest bardzo pomocna i pokrzepiająca nasze morale. Niestety problemem może okazać się czas, którego możemy po prostu nie mieć. Bierne oczekiwanie na pomoc może się dla nas i osób, które mamy pod opieką okazać śmiertelną pułapką. W wyżej wspomnianej operacji Nimrod, żołnierze SAS mieli ten komfort, że terroryści wysunęli żądania i w ogóle prowadzili negocjacje. Można to sobie porównać z atakiem na klub Bataclan, gdzie oddziały antyterrorystyczne policji nie miały już tak dogodnej sytuacji, gdyż napastnicy niemalże od razu po wejściu do pomieszczenia zaczęli eksterminację ludzi wewnątrz.

W związku z powyższym co nam pozostaje? Czy jesteśmy na z góry straconych pozycjach, czy jednak pozostaje nadzieja, że w wypadku ataku terrorystycznego zminimalizujemy jego skutki?

SPRAWDŹ: Twoje bezpieczeństwo zależy od Ciebie!

Ron Avery sugeruje przyjrzeć się kilku czynnikom:

1. Perspektywa

Najważniejsza rzecz to zmienić w głowie perspektywę. Większość z nas w tego typu sytuacji stawia się w roli ofiary, która biernie czeka na rozwój wydarzeń. Powinniśmy jednak również uczyć się zachowań aktywnych (poszukiwanie dróg ucieczki, barykadowanie pomieszczeń) oraz agresywnych (atakowanie napastnika).

Oczywiście ktoś powie łatwo jest powiedzieć, trudniej wykonać. Zwłaszcza, że kierowanie się w stronę zagrożenia wystawia nas na utratę życia i zdrowia.

Tutaj pojawia się kolejna kwestia.

2. Możliwości

To, że nie masz przy sobie broni palnej nie oznacza, że jesteś bezbronny. Masz przy sobie, albo raczej w sobie, to co potrzebne do przetrwania sytuacji kryzysowej. Twój umysł i twoje ciało to fundament, to narzędzia, na których opierasz swoje bezpieczeństwo.

3. Szanse

Warto uzmysłowić sobie, że nie każdy strzał czy uderzenie nożem nas dosięgnie, a nawet jeśli, to nie oznacza, że będzie to strzał czy pchnięcie śmiertelne. Świadomość tego na pewno ułatwi nam podjęcie decyzji o skierowaniu się w stronę napastnika i podjęcia z nim walki.

4. Wartości

Ostatnia kwestia jest najtrudniejsza, bo oparta jest o wartości jakie wyznaje dana jednostka. Czy masz w sobie wolę, gotowość i odwagę do poświęcenia swojego zdrowia lub/i życia, w celu większego dobra? (życia innych ludzi).

Jeśli dojdzie do konfrontacji z agresorem u większości z nas zostają uruchomione mechanizmy przetrwania (walki, ucieczki, zastygania). Mechanizm ucieczki jest dobry dla nas (chęć przetrwania). Niestety to nie likwiduje zagrożenia. Agresor nadal poluje na swoje ofiary. Im bliżej napastnika tym większe prawdopodobieństwo utraty życia lub zdrowia. Jeśli zdecydujemy się rzucić na napastnika działamy wbrew naturze (wbrew instynktowi samozachowawczemu).

Postawą najwłaściwszą dla dobra ogółu jest postawa: “jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. W ten sposób zamiast uciekać od zagrożenia, ci którzy są najbliżej powinni natychmiast rzucić się na napastnika w celu jego rozbrojenia/unieszkodliwienia. Pytanie czy mamy tego rodzaju “narrację” funkcjonującą w głowie? Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku osób, które z racji wykonywania swojego zawodu mają pod opieką osoby małoletnie – nauczyciele i nauczycielki w szkołach, przedszkolach…

Tego nie można wytrenować. Tego typu podejście to kwestia sumy doświadczeń, przemyśleń danej jednostki.
Zostawiam to Wam czytelnicy do przemyślenia.

Na koniec taka oto maksyma: Be smart, be armed, be safe!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz