• Home
  • /
  • ochrona
  • /
  • Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 1
Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach - część 1

Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 1

“Absurdalny wyrok”… czyli znowu o Malborku

Ileż można omawiać jeden, dawno rozstrzygnięty spór? Jak się okazuje, długo. Sprawa ochroniarza z Malborka, który postrzelił człowieka, znów rozpaliła dyskusję w branżowej części Internetu.

Tym razem oliwy do ognia dolał prezes Polskiego Stowarzyszenia Pracowników Ochrony (dalej jako PSPO) twierdząc, że wyrok 1,5 roku więzienia w zawieszeniu i czteroletni zakaz wykonywania zawodu kwalifikowanego pracownika ochrony fizycznej jest absurdalny (pełną wypowiedź znajdziesz tutaj: /KLIK/).

W mediach społecznościowych rozpętała się burza. Miał rację? Czy nie miał racji? Wolno strzelać do złodziei, czy nie wolno?

Napisałem, na początku, że ochroniarz postrzelił człowieka. Teraz piszę, że postrzelił złodzieja. Czyżby niekonsekwencja? Bynajmniej. Większość komentatorów zdaje się zapominać o pewnym drobnym, ale jakże znaczącym szczególe. Otóż ochroniarz ten nie strzelał do złodzieja, ale o tym później.

Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach

Zacznijmy od tego co jest niepodważalne. W świetle aktualnych przepisów, pracownik ochrony może użyć broni w sytuacjach zagrażających życiu jego, lub innej osoby. Jeśli odpiera atak na mienie, to tylko na to szczególnie cenne. Nieco spłyciłem to zagadnienie, ale sens jest taki, że złoty łańcuszek i wybita szyba to zdecydowanie za mało, żeby uznać, iż pracownik ochrony miał prawo użyć broni.

Natomiast wg prezesa PSPO jeszcze kilka lat temu, przed wprowadzeniem w życie Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, takie prawo istniało. I, że to źle, że zostało nam, ochroniarzom odebrane. Sprawdźmy zatem jak to “odebrane” prawo wyglądało, jak wygląda dzisiaj… i czy rzeczywiście było tak, jak stwierdził prezes.

Przed nowelizacją przepisów pracownik ochrony miał prawo użycia broni:

1. w celu odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie lub zdrowie pracownika ochrony albo innej osoby;

2. przeciwko osobie, która nie zastosowała się do wezwania do natychmiastowego porzucenia broni lub innego niebezpiecznego narzędzia, którego użycie zagrozić może życiu lub zdrowiu pracownika ochrony albo innej osoby;

3. przeciwko osobie, która usiłuje bezprawnie, przemocą odebrać broń palną pracownikowi ochrony;

4. w celu odparcia gwałtownego bezpośredniego i bezprawnego zamachu na ochraniane osoby, wartości pieniężne oraz inne przedmioty wartościowe i niebezpieczne.

W dodatku w pierwotnej wersji Ustawy o ochronie osób i mienia widniał zapis:

Użycie broni palnej powinno następować w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę osobie, przeciwko której użyto broni, i nie może zmierzać do pozbawienia jej życia, a także narażać na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia innych osób.

Źródło: Ustawa o ochronie osób i mienia (tekst ogłoszony)

Jak to się ma do wypowiedzi prezesa PSPO? Nijak. Żaden z powyższych przypadków nie miał miejsca w Malborku, a prezes PSPO najwyraźniej nie rozumie istoty “bezpośredniości zamachu”.  To celowa manipulacja, niewiedza czy może po prostu faux pas z jego strony? Nie będę oceniał i wysnuwał pochopnych wniosków. Wydaje mi się jednak, że osoba, która kreuje siebie na trybuna pracowników ochrony powinna wyróżniać się pod względem merytorycznym na tle blisko 300 tysięcznej grupy zawodowej. A jak jest, każdy widzi.

Faktem natomiast jest to, że dzisiaj przepisy dotyczące użycia broni przez ochroniarzy nieco się różnią, ale nie aż tak, jak sugerował to prezes PSPO. Zgodnie z aktualnym stanem prawnym pracownik ochrony ma prawo użycia broni:

I. w granicach chronionych obiektów i obszarów, gdy zaistnieje co najmniej jeden z następujących przypadków:

1. konieczność odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na:

a) życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby;

b) ważne obiekty, urządzenia lub obszary;

c) mienie, który stwarza jednocześnie bezpośrednie zagrożenie życia, zdrowia lub wolności uprawnionego lub innej osoby.

2. konieczność przeciwstawienia się osobie:

a) niepodporządkowującej się wezwaniu do natychmiastowego porzucenia broni, materiału wybuchowego lub innego niebezpiecznego przedmiotu, którego użycie może zagrozić życiu, zdrowiu lub wolności uprawnionego lub innej osoby;

b) która usiłuje bezprawnie odebrać broń palną uprawnionemu lub innej osobie uprawnionej do jej posiadania.

II. poza granicami obiektów i obszarów chronionych, gdy zaistnieje konieczność odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na bezpieczeństwo konwoju.

Co więcej, aktualne przepisy w zakresie użycia broni palnej przez pracownika ochrony również mówią o tym, że:

a) środków przymusu bezpośredniego lub broni palnej używa się lub wykorzystuje się je w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę;

b) od użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego lub broni palnej należy odstąpić, gdy cel ich użycia lub wykorzystania został osiągnięty;

c) środków przymusu bezpośredniego używa się lub wykorzystuje się je z zachowaniem szczególnej ostrożności, uwzględniając ich właściwości, które mogą stanowić zagrożenie życia lub zdrowia uprawnionego lub innej osoby;

d) podejmując decyzję o użyciu lub wykorzystaniu broni palnej, należy postępować ze szczególną rozwagą i traktować jej użycie jako środek ostateczny.

Aktualne przepisy znajdziesz tutaj: Ustawa o ochronie osób i mienia i tutaj: Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Wróćmy jednak do tego, co napisałem we wstępie, że ochroniarz z Malborka nie strzelał do złodzieja. Jak to możliwe? Już wyjaśniam.

Przebieg feralnej interwencji

Według zeznań samego skazanego, w czasie omawianego zdarzenia było jeszcze jasno. Odpadają zatem argumenty (często się pojawiające), że “po ciemku to się łatwo pomylić” itp. Każdy pracownik monitoringu i grupy interwencyjnej potwierdzi, że sygnały włamaniowe, zwłaszcza z domków jednorodzinnych, nie włączają się wyłącznie w nocy. Co więcej, bywają dni kiedy w dzień jest ich znacznie więcej. Skąd więc założenie, że było ciemno, skoro sam ochroniarz twierdził inaczej?

Zatem Grupa Interwencyjna podjeżdża pod domek i widzi rozbitą szybę. A wewnątrz domu jest człowiek. Jeszcze nie złodziej. W tej chwili to mógł być każdy. Włącznie z właścicielem, który zdążył przyjechać przed Grupą. Ale nasz „szeryf” już wyciągnął broń. Jak sam powiedział:

w celu wywarcia psychologicznej przewagi na sprawcy lub sprawcach.

No i wywarł. Tak duże, że wspomniany mężczyzna postanowił, za wszelką cenę uciec. Od tego momentu było niemal pewne, że chodzi o złodzieja. Niemal. Ale pewności nie było. Któż z nas bowiem, nie czuł się nigdy nieswojo przechodząc przez bramki w supermarkecie, mimo, że nic nie ukradł?

Dziś wiemy, mamy stuprocentową pewność, że to rzeczywiście był złodziej. W tamtym momencie mógł to być sąsiad, który rozbitą szybę zauważył wcześniej i przyszedł, wiedziony ciekawością. To mógł być nawet sam właściciel, który nie zauważył samochodu Grupy, ale usłyszał jak ktoś głośno krzyczy, że wyciąga broń. Wystraszył się i zaczął uciekać.

Jak powiedziałem, dziś jesteśmy mądrzejsi. Wtedy, ochroniarz nie uznał za stosowne potwierdzić swoich przypuszczeń. Po prostu, widząc uciekającego człowieka najpierw krzyczał „stój”, a potem zaczął strzelać. W powietrze. Czyli nie do złodzieja (choćby tylko domniemanego).

Co się dzieje dalej?

Widziałem, że on się odwraca, miał coś pod odzieżą, nie wiedziałem, co to jest. To mogło być jakieś niebezpieczne narzędzie.

On nie zareagował i tak jakby odwrócił się w moją stronę. Nie wiedziałem, co zamierza zrobić.

To znów słowa samego strzelającego (źródło: /KLIK/). Po dwóch strzałach ostrzegawczych i co najmniej trzykrotnym okrzyku „stój”, uciekający „tak jakby odwrócił się”.
Czyli co? Nie zareagował, ale się odwrócił. Postanowił biec tyłem? Trochę to niejasne. Ale ok. Przyjmijmy, że się odwrócił. A ochroniarz, jak sam twierdzi, „nie wiedział co zamierza zrobić”. Domniemany niebezpieczny przedmiot był pod ubraniem (znów słowa samego strzelca – nie moje). Czy zatem pan Ł. pofatygował się, żeby dowiedzieć się tego? Czy przyszło mu do głowy, że uciekający mógł zaniechać dalszej ucieczki i odwrócił się, żeby się poddać? Przypominam, było jasno. Odległość (jak uznał biegły) od 8 do 20 metrów. A domniemany niebezpieczny przedmiot ciągle pod ubraniem.

Nie będę tu pozował na eksperta. Moim zdaniem jednak warunki były na tyle korzystne, że zwłoka jednej, lub nawet dwóch sekund, żeby przekonać się o zamiarach uciekającego, nie stworzyłaby dodatkowego zagrożenia. Dla nikogo.

Jednak pracownik ochrony miał już palec na spuście i nie zamierzał czekać. Ten strzał padł by i tak.

Co zatem wydarzyło się w Malborku?

Po pierwsze Krzysztof Ł. nie strzelał do złodzieja, tylko do człowieka, co do którego miał uzasadnione, ale wciąż tylko podejrzenia. Uciekający mężczyzna po usłyszeniu kilku okrzyków „stój” i dwóch strzałów ostrzegawczych, odwrócił się. W biegu? Nawet jeśli, to musiał zwolnić. A po co się odwracał? Skoro, jak wykazało postępowanie, niebezpiecznego narzędzia nie miał, to równie dobrze mógł uznać, że czas się poddać. I w tym momencie został trafiony.

Wniosek jest taki, że Krzysztof Ł., nie strzelał do domniemanego złodzieja, tylko do napastnika, który, przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, mógł mu zrobić krzywdę.
Tylko, że ten napastnik istniał wyłącznie w jego wyobraźni.

Kogo zatem postrzelił ochroniarz? Złodziej się poddawał. Napastnik z niebezpiecznym narzędziem nigdy nie istniał. Zostaje jedna, możliwość: strzelił do bezbronnego i niewinnego (wyłącznie w sensie winy za czyn, za który dostał kulkę) człowieka.

Za coś takiego nawet na Dzikim Zachodzie strzelający usłyszałby wyrok. I to nie 1,5 roku w zawieszeniu a bezwzględnego więzienia.

Z tego punktu widzenia, rzeczywiście, wyrok należy uznać za absurdalny. Jednak nie z powodów, o których mówił prezes PSPO.

Oczywiście, jeżeli historia z niebezpiecznym narzędziem jest prawdziwa. Ale przecież nie ma powodu podejrzewać, że doświadczony ochroniarz złożyłby fałszywe zeznania…

Czytaj również: praca w ochronie nie zwalnia z myślenia

15
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
8 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
IgotaMichelKrzysiekHubert KwintalBartosz Grduszak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomasz
Gość
Tomasz

Jedno jest pewne. Osoba która to pisała nigdy nie podejmowała żadnej interwencji ani nigdy nie nosiła służbowo broni.

Bartosz Grduszak
Admin

Pudło. Osoba, która to pisała jest praktykiem branży ochrony od wielu lat 😉

Kwalifikowany
Gość
Kwalifikowany

Nikogo nie usprawiedliwiam, ale istnieje cos takiego jak stres ( kazdy czlowiek reaguje inaczej ) To on zapewne byl czynnikiem ktory uruchomil cykl nastepujacych reakcji ( wyciagniecie broni palnej ) Pewne jest to iz nie zostalo zachowane od samego poczatku odpowiednie ( proporcjonalne ) do danej sytuacji narzedzie ( spb ) Inna znowu bylaby sytuacja gdyby pracownik ochrony wszedl do srodka ( nigdy nie wiadomo czego spodziewac sie mozna w zamknietych malych pomieszczeniach ) etc… Za duzo by pisac i gdybac ( fakty i mity, za i przeciw )

Bartosz Grduszak
Admin

Dlatego nikt tu nie rozpatruje sprawy pod względem moralnym czy “społecznych oczekiwań” a jedynie pod względem prawnym, w celu wykazania, że to prawo nie do końca jest takie, jakie byśmy chcieli i że nie zawsze stoi po stronie “dobra”. Swoją drogą, jak najbardziej rozumiem Twój komentarz – lata przepracowałem z bronią. Znam przypadek, gdzie POF użył broni w stosunku do agresora z niebezpiecznym narzędziem w ręku. Niefortunnie stało się, że strzał okazał się śmiertelny. Jedyna nieprzyjemność jaka spotkała tego POF, była taka, że musiał jeździć na rozprawy. Ostatecznie Sąd orzekł, że POF nie przekroczył swoich uprawnień, bo wszystko zrobił zgodnie… Czytaj więcej »

Igota
Gość
Igota

Gdyby tamten bandyta przeżył też pewnie zapadlby wyrok skazujący ochroniarza. I vice versa gdbyby w Malborku złodziej nie przeżył to i ochroniarzowi byłoby się łatwiej bronić

Zenon
Gość
Zenon

Pan Krzysztof ł, mimo wyroku zakazu wykonywania zawodu dalej pracuje we wlasnej firmie ochroniarskiej i jeździ autami służbowym, jest jakiś nietykalny chyba w tym malborku

Bartosz Grduszak
Admin

Samozwańczy szeryf Malborka 😉

Rafał
Gość
Rafał

Trochę to dziwne Przecież “szeryf” nie był w dresach więc osoba w domku, nawet jakby był to sąsiad nie powinien uciekać no chyba że miał coś na sumieniu, A poza tym czy osoba uciekająca nie jest w stanie np. strzelić do goniącej go osoby bez zatrzymywania się ?

Bartosz Grduszak
Admin

Nie zgodzę się. A co jeśli uciekający uciekałby przed kimś kto np. próbował przed chwilą go zamordować. Co wówczas? Pracownik ochrony też strzeliłby do człowieka myśląc, że ten ucieka, bo “ma coś na sumieniu”? Z relacji POF dla mediów można wnioskować, że strzelał nie za bardzo wiedząc do kogo strzela. Pomijając już sam fakt, że w tej sytuacji nie miał prawa użyć broni, nawet jeżeli byłby 100% pewien, że mierzy do przestępcy. Pracownik ochrony nie ma prawa użycia broni w bezpośrednim pościgu za sprawcą przestępstwa lub w celu ujęcia osoby – takie prawo ma policjant, ale i też nie zawsze… Czytaj więcej »

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Widzę straszny brak konsekwencji u autora ‘artykułu’. Z jednej strony czepia się, że dopiero po fakcie wiemy, że to był złodziej, ale jakoś ochroniarz miał wiedzieć, że przecież ukradł tylko łańcuszek (swoją drogą, który mógł być rodzinną pamiątką od pokoleń przekazywaną w rodzinie wartą dla właściciela więcej niż zażyczyłby sobie złotnik). Czytałem też kilka opisów zdarzeń i odbiegają one od tego, co tu było przytoczone. Po 1. złodziej był w środku, gdy ochroniarze podchodzili do domu i wybiegł dopiero, gdy ci zaczęli okrążać dom, więc szczerze wątpię, że nie wiedział z kim ma do czynienia. Po 2. ochroniarz najpierw krzyczał,… Czytaj więcej »

trackback

[…] Sprawdź: Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 1 […]

trackback

[…] Przeczytaj również: Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 1 […]

%d bloggers like this: