• Home
  • /
  • ochrona
  • /
  • Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 4
Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 4

Szeryfowie bez gwiazdy. Krytycznie o polskich ochroniarzach – część 4

Ochrona a bezpieczeństwo. Czyli czego nie rozumieją szeryfowie

Przeciętny “szeryf” rozumuje, mniej więcej, tak: Ochroniarz, jak sama nazwa wskazuje, ma ochraniać. Choćby własną piersią. Choćby z narażaniem własnego życia. Dlatego powinien mieć jak najszersze uprawnienia. Jak najwięcej sprzętu. I być zdrowy, silny, wysportowany. Ach, zapomniał bym o doskonałej znajomości przepisów prawa i technik interwencyjnych.

Słowem, “prawdziwy ochroniarz” powinien być równocześnie prawnikiem, mistrzem sztuk walki i siłaczem zdolnym przez kilka, a nawet kilkanaście godzin, dźwigać na sobie masę sprzętu.

A teraz zejdźmy na ziemię.

Jeszcze słówko o komandosach

Jak już wspomniałem w poprzedniej części cyklu, istnieją ochroniarze odpowiadający temu opisowi. Tylko, że jest ich stosunkowo mało, trzeba im płacić duże pieniądze, ale też, i to jest tu najważniejsze, tacy ludzie znają doskonale swoją wartość i podejmują się zadań, które sami uznają za warte poświęcania im czasu, energii i ciężko zdobytego doświadczenia.

Poprzednia, trzecia część cyklu “Szeryfowie bez gwiazdy”: ”Prawdziwa ochrona”. Czym jest i dlaczego mało kogo na nią stać?

Czy ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić człowieka, który poświęca najlepsze lata swojego życia na treningi, szkolenia, akcje bojowe, tylko po to, żeby później dreptać sobie przez 12 godzin po Galerii Handlowej?

Problem z nazwą

Cały ambaras bierze się z nazewnictwa. Rzeczywiście, słowo “ochrona” kojarzy się z bezpośrednim osłanianiem chronionej osoby, rzadziej, chronionego mienia. Jednak tak pojęta ochrona to zaledwie niewielki wycinek szerokiej gamy zadań stojących przed szeroko rozumianą branżą bezpieczeństwa.

Ochrona a Bezpieczeństwo

Wiele razy pisałem już, że słowo “bezpieczeństwo” można (i należy) rozumieć jak najszerzej. Człowiek bezpieczny, to taki, któremu nie grozi zamach na zdrowie i życie. Ale też ma dobrze zabezpieczone mienie, nie jest narażony na choroby, wypadki, utratę majątku z winy instytucji finansowych. Nie straszna mu wojna, klęska żywiołowa czy apokalipsa zombie.

A dlaczego jest bezpieczny? Bo jest… brawo – chroniony. Na różne sposoby. Różnymi środkami. Przez różne podmioty, państwowe i prywatne.

Jak widać, również pojęcie „ochrony” można znacząco rozszerzyć. Powiem więcej. Podobnie jak w przypadku „bezpieczeństwa”, również ochronę należy traktować jako pojęcie bardzo pojemne, kryjące w sobie wiele znaczeń. Daje to bowiem możliwość zapewnienia kompleksowej usługi utrzymania bezpieczeństwa klienta.

Pułapka

Jednakże w takim pojmowaniu ochrony i bezpieczeństwa kryje się pewna pułapka. Otóż, im bardziej kompleksowa ochrona, tym większe siły i środki trzeba na nią przeznaczyć. Co, niestety wiąże się z rosnącymi kosztami.

Dlatego tak istotne jest rzetelne i uczciwe zidentyfikowanie zagrożeń oraz określenie sposobów zapobiegania im.

Dla przykładu, w obiekcie, w którym jednocześnie może przebywać kilkadziesiąt, kilkaset, czy nawet kilka tysięcy ludzi, nie jesteśmy w stanie każdemu z nich zapewnić osobistego bodyguarda. Koszty takiej usługi przekroczyłyby wszelkie granice absurdu. Dlatego należy wybrać te aspekty bezpieczeństwa, które można realizować za rozsądne pieniądze.

We wspomnianym przykładzie, będą to np. procedury alarmowe i ewakuacyjne. Nie zapewnimy każdemu osłony przed aktywnym strzelcem, ale możemy tak zorganizować zespół ochrony, tak zaprojektować przestrzeń i wdrożyć takie procedury, które zminimalizują liczbę ofiar, poprzez umożliwienie szybkiej i sprawnej ewakuacji.

Można OCHRONIĆ, zdrowie i życie, przebywających na obiekcie, osób, poprzez szybkie rozpoznanie i eliminację usterek grożących wypadkami. Można zabezpieczyć mienie poprzez wdrożenie odpowiednich procedur kontrolnych itd, itp.

Czym zatem jest ochrona?

Skuteczność ochrony i poczucie bezpieczeństwa klienta zależą od wielu czynników. Jednym z najważniejszych jest właściwe określenie oraz, co równie istotne, zrozumienie zadań zespołu ochrony.

Jeśli będziemy rozumieli ochronę jako bezpośrednią, indywidualną, osłonę przed zagrożeniami ze strony zamachowców, to pozostawimy klienta na pastwę szeregu innych zagrożeń, z których ani my, ani on nie będzie sobie zdawać sprawy.

Co innego, jeśli poprzez ochronę, rozumieć będziemy zapewnienie szeroko pojętego bezpieczeństwa.
Wtedy można dopasować usługę do potrzeb, możliwości i chęci klienta, chroniąc go, nawet niewielkimi siłami, przed szeregiem różnych zagrożeń.

Pierwsza część cyklu pt. “Szeryfowie bez gwiazdy”: “Absurdalny wyrok”… czyli znowu o Malborku

Druga część cyklu pt. “Szeryfowie bez gwiazdy”: Nie jesteśmy prywatną policją. Czyli o różnicy między misją a pracą ochroniarza

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
SzeryfRafał Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafał
Gość

Brawo Hubert,
W pełni zgadzam się z tezami artykułu.
Po pierwsze katalog pojęć podstawowych, wszyscy używamy tego samego słowa “ochrona”, a zupełnie inaczej je rozumiemy.
Po drugie audyt bezpieczeństwa i analiza ryzyka to podstawa budowy racjonalnego systemu ochrony.
Po trzecie przy budowaniu systemu bezpieczeństwa również obowiązują zasady ekonomi. Jeżeli nakłady na system bezpieczeństwa przewyższają spodziewane pozytywne efekty to taki system umrze śmiercią naturalną.
Pozdrawiam Rafał

Szeryf
Gość
Szeryf

Ochrona z bronią jest na wymarciu a cieci szlabanowych zastępuje elektronika. Niedługo Policja będzie cieciować w centrach handlowych i na stadionach a nawet już zaczęła to robić bo po co płacić wyszkolony z bronią jak można mieć policjanta za darmo.

%d bloggers like this: